Mamo, mogę włożyć pomidory do koszyka?
– A czemu te banany są zielone?
– To jest drogie?
– Ile jeszcze potrzebujemy jogurtów?
Dla wielu dorosłych zakupy z dzieckiem bywają próbą cierpliwości. Chcielibyśmy wejść, kupić wszystko z listy i wyjść w dziesięć minut. Tymczasem dziecko zatrzymuje się przy każdym stoisku, zadaje dziesiątki pytań, ogląda etykiety, porównuje kolory, liczy jabłka i koniecznie chce samo zważyć marchewkę. I właśnie wtedy dzieje się nauka. Nie taka, którą zamyka się w zeszycie ćwiczeń. Prawdziwa. Naturalna. Taka, która zostaje na długo.






