„Mamo, mogę wejść na ten kamień?”
„Patrz, jaki ślimak!”
„A dlaczego ten liść jest żółty?”
Spacer z dzieckiem rzadko wygląda tak, jak wyobrażają go sobie dorośli. My chcielibyśmy dojść z punktu A do punktu B, najlepiej w rozsądnym czasie. Dziecko ma zupełnie inny plan. Zatrzymuje się co kilka kroków, ogląda patyki, zbiera kamienie, skacze po kałużach, dotyka kory drzew, zadaje dziesiątki pytań i potrafi przez kilka minut obserwować mrówki, które uparcie niosą okruszek chleba.
Przyznam, że kiedyś też zdarzało mi się myśleć: „No chodź już, przecież to tylko spacer”. Dziś, po wielu latach pracy z dziećmi, wiem, że właśnie w takich zwyczajnych chwilach dzieje się niezwykle dużo.