„To niesprawiedliwe!”, „Jeszcze raz!”, „Nie bawię się!” – chyba każdy rodzic i nauczyciel choć raz usłyszał takie słowa po zakończonej grze planszowej, zawodach sportowych czy nawet zwykłej zabawie. Niektóre dzieci po przegranej płaczą, inne złoszczą się, obrażają na wszystkich albo próbują zmienić zasady w trakcie gry. Dorosłym często wydaje się, że to kwestia złego wychowania lub nadmiernego rozpieszczania. W rzeczywistości umiejętność przegrywania jest jedną z bardziej wymagających kompetencji emocjonalnych i społecznych, której dziecko uczy się przez wiele lat.
Nie bez znaczenia jest fakt, że dzieci dopiero uczą się regulować emocje. Ich układ nerwowy nie potrafi jeszcze tak sprawnie hamować impulsów i wyciszać napięcia. Rozczarowanie, złość i smutek pojawiają się błyskawicznie, a znalezienie sposobu na spokojne poradzenie sobie z nimi wymaga umiejętności, które rozwijają się stopniowo. To dlatego jedno dziecko po przegranej wzruszy ramionami, a inne wybuchnie płaczem. Nie zawsze świadczy to o jego charakterze. Często jest po prostu odzwierciedleniem etapu rozwoju emocjonalnego.
Na reakcję dziecka wpływa także to, jak postrzega ono własną wartość. Jeżeli wierzy, że wygrywają tylko dzieci mądre, zdolne lub lubiane, każda porażka zaczyna być odbierana jako dowód, że samo jest gorsze. W takiej sytuacji nie walczy już o zwycięstwo, ale o poczucie własnej wartości. Nic więc dziwnego, że przegrana wywołuje tak silne emocje. Dziecko nie myśli wtedy: „Tym razem mi się nie udało”. Znacznie częściej pojawia się myśl: „Jestem słaby”.
Duży wpływ mają również doświadczenia wyniesione z domu i szkoły. Jeśli dziecko słyszy przede wszystkim pochwały za wynik, a rzadko za wysiłek, szybko dochodzi do przekonania, że liczy się tylko zwycięstwo. Gdy natomiast widzi dorosłych, którzy potrafią spokojnie przyjąć niepowodzenie, przyznać się do błędu i spróbować ponownie, uczy się, że porażka nie jest czymś, czego trzeba się wstydzić. Dzieci obserwują nas znacznie uważniej, niż nam się wydaje, dlatego nasze reakcje stają się dla nich najlepszą lekcją.
Jako terapeuta pedagogiczny często zachęcam rodziców, aby nie chronili dziecka przed każdą przegraną. Naturalnym odruchem jest chęć pocieszenia, a czasem nawet ułatwienia dziecku zwycięstwa, żeby nie było mu przykro. Choć płynie to z dobrych intencji, w dłuższej perspektywie nie pomaga. Dziecko potrzebuje bezpiecznych sytuacji, w których doświadczy rozczarowania i przekona się, że mimo tego świat się nie kończy. To właśnie wtedy uczy się odporności psychicznej.
Nie oznacza to jednak, że powinniśmy zostawiać dziecko samo z trudnymi emocjami. Zamiast mówić: „Przecież nic się nie stało”, warto nazwać to, co przeżywa. Kiedy usłyszy: „Widzę, że jest ci przykro, bo bardzo chciałeś wygrać”, poczuje się zrozumiane. Dopiero wtedy będzie gotowe usłyszeć, że przegrana jest częścią każdej gry i spotyka każdego, nawet najlepszych zawodników.
Ogromne znaczenie ma również to, jak organizujemy wspólne zabawy. Gry planszowe, sport, konkursy czy zabawy ruchowe są doskonałą okazją do ćwiczenia radzenia sobie z porażką, ale tylko wtedy, gdy atmosfera pozostaje życzliwa. Jeśli każda rozgrywka kończy się ocenianiem, wyśmiewaniem lub porównywaniem dzieci, trudno oczekiwać, że nauczą się spokojnie przegrywać. Znacznie więcej korzyści przynosi podkreślanie współpracy, zaangażowania i satysfakcji z samej zabawy.
Warto pamiętać, że dzieci nie uczą się przegrywać podczas jednej gry ani jednej rozmowy. To proces, który wymaga czasu, wielu doświadczeń i obecności spokojnego dorosłego. Każda sytuacja, w której dziecko może przeżyć rozczarowanie, a jednocześnie otrzyma wsparcie zamiast krytyki, buduje jego odporność emocjonalną. Z czasem zaczyna rozumieć, że porażka nie przekreśla jego możliwości, lecz jest naturalnym elementem uczenia się i rozwoju.
Przegrana nigdy nie jest dla dziecka przyjemna i prawdopodobnie długo jeszcze nie będzie. Nie taki jest jednak cel wychowania. Chodzi o to, aby nauczyć dziecko, że można przegrać, poczuć smutek, złość czy rozczarowanie, a mimo to spróbować jeszcze raz. Bo największym zwycięstwem nie jest wygrana w kolejnej grze. Jest nim odwaga, by po porażce ponownie usiąść do stołu i z uśmiechem powiedzieć: „Gramy jeszcze raz?”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz