Dlaczego dzieci nie radzą sobie z przejściem między aktywnościami?

„Za chwilę kończymy zabawę.” To zdanie potrafi wywołać prawdziwą burzę emocji. Jeszcze przed momentem dziecko było spokojne, zaangażowane i zadowolone, a po usłyszeniu informacji o zmianie zaczyna protestować, złości się, płacze albo udaje, że nie słyszy polecenia. Rodzice i nauczyciele często odbierają takie zachowanie jako brak współpracy lub celowe przeciąganie czasu. Tymczasem w większości przypadków problem nie wynika z nieposłuszeństwa. Dziecko po prostu ma trudność z zakończeniem jednej czynności i rozpoczęciem kolejnej.

Przechodzenie między aktywnościami jest znacznie bardziej wymagające, niż mogłoby się wydawać. Dla dorosłego zakończenie pracy przy komputerze, przygotowanie obiadu czy wyjście z domu jest czymś oczywistym. Potrafimy przewidzieć kolejne kroki, uporządkować je w głowie i płynnie przejść do następnego zadania. Dziecko dopiero rozwija te umiejętności. Każda zmiana wymaga od niego zatrzymania aktualnego działania, zaakceptowania nowej sytuacji i przestawienia uwagi na coś zupełnie innego. To duże wyzwanie dla rozwijającego się mózgu.

Ogromną rolę odgrywają tutaj funkcje wykonawcze, czyli zdolności odpowiedzialne między innymi za planowanie, elastyczność myślenia, kontrolowanie impulsów oraz przenoszenie uwagi. Są one jednymi z najpóźniej dojrzewających funkcji poznawczych i rozwijają się przez wiele lat. Dlatego nie należy oczekiwać, że kilkuletnie dziecko będzie reagowało na zmianę planu z taką samą łatwością jak dorosły. Dla niego przerwanie ulubionej zabawy w połowie budowania zamku z klocków może być równie trudne, jak dla nas nagłe zakończenie ważnego projektu.

Nie bez znaczenia pozostają także emocje. Dziecko, które jest całkowicie pochłonięte zabawą, znajduje się w stanie głębokiego zaangażowania. W jego świecie liczy się tylko to, co dzieje się tu i teraz. Kiedy dorosły nagle mówi, że trzeba posprzątać i usiąść do obiadu albo zakończyć rysowanie i wyjść na spacer, dziecko ma poczucie, że coś ważnego zostało mu odebrane. Nie protestuje przeciwko samemu obiadowi czy spacerowi. Protestuje dlatego, że nie zdążyło zakończyć tego, co było dla niego w danej chwili naprawdę istotne.

Trudności z przechodzeniem między aktywnościami często nasilają się u dzieci z ADHD, zaburzeniami ze spektrum autyzmu, trudnościami w integracji sensorycznej czy problemami z regulacją emocji. W ich przypadku każda zmiana wymaga jeszcze większego wysiłku, ponieważ układ nerwowy potrzebuje więcej czasu na przystosowanie się do nowej sytuacji. Nie oznacza to jednak, że podobnych trudności nie doświadczają dzieci rozwijające się typowo. W różnym stopniu dotyczą one właściwie wszystkich najmłodszych.

Jako terapeuta pedagogiczny często obserwuję, że największym problemem nie jest sama zmiana, lecz jej nagłość. Dziecko słyszy polecenie w momencie, kiedy jest całkowicie skupione na swojej aktywności i oczekuje się od niego natychmiastowej reakcji. Tymczasem większość dzieci potrzebuje czasu na psychiczne przygotowanie się do zakończenia jednej czynności i rozpoczęcia kolejnej. Krótkie uprzedzenie o zbliżającej się zmianie pozwala stopniowo oswoić się z nową sytuacją i znacząco zmniejsza napięcie.

Bardzo pomaga również przewidywalność. Dzieci czują się bezpieczniej, kiedy wiedzą, co wydarzy się za chwilę. Stały rytm dnia, czytelna kolejność wydarzeń oraz jasne komunikaty sprawiają, że nie muszą za każdym razem domyślać się, co je czeka. Dzięki temu mogą więcej energii przeznaczyć na samo działanie, zamiast na radzenie sobie z niepewnością.

Warto zwrócić uwagę także na sposób, w jaki komunikujemy zmianę. Polecenie wypowiedziane z drugiego końca pokoju często w ogóle nie dociera do dziecka, które jest głęboko zaangażowane w zabawę. Znacznie skuteczniejsze jest podejście, nawiązanie kontaktu wzrokowego i spokojne przekazanie informacji. Dziecko potrzebuje najpierw zauważyć dorosłego, a dopiero potem usłyszeć jego prośbę. To drobna zmiana, która potrafi przynieść zaskakująco dobre efekty.

Niektórym rodzicom wydaje się, że ustępowanie dziecku i wydłużanie czasu na zakończenie zabawy oznacza brak konsekwencji. W rzeczywistości jest odwrotnie. Dajemy dziecku możliwość nauczenia się nowej umiejętności. Celem nie jest przecież natychmiastowe posłuszeństwo, ale stopniowe rozwijanie zdolności do elastycznego reagowania na zmiany. Tego nie da się osiągnąć krzykiem ani pośpiechem.

Zdarza się również, że dziecko bardzo dobrze radzi sobie z przechodzeniem między aktywnościami w jednych sytuacjach, a w innych przeżywa każdą zmianę niezwykle intensywnie. Warto wtedy zastanowić się, czy nie jest zmęczone, głodne, przebodźcowane albo przeżywa silne emocje z zupełnie innego powodu. Układ nerwowy, który przez cały dzień pracował na wysokich obrotach, znacznie gorzej radzi sobie z kolejnymi wymaganiami.

Największym błędem, jaki możemy popełnić, jest przypisywanie dziecku złych intencji. Łatwo powiedzieć, że jest uparte, złośliwe albo specjalnie odwleka wykonanie polecenia. Znacznie trudniej dostrzec, że za takim zachowaniem często stoi niedojrzałość układu nerwowego i umiejętności, które dopiero się rozwijają. To właśnie dlatego jedno dziecko potrzebuje kilku sekund, aby zakończyć zabawę, a inne kilku minut. Każde z nich uczy się tej samej kompetencji, tylko w swoim tempie.

Pomagając dziecku spokojnie przechodzić od jednej aktywności do drugiej, nie uczymy go jedynie lepszej organizacji dnia. Uczymy elastyczności, radzenia sobie ze zmianą i zaufania do świata, który nie zawsze przebiega zgodnie z naszym planem. Są to umiejętności, które będą towarzyszyły mu nie tylko w przedszkolu czy szkole, ale również w dorosłym życiu. Dlatego następnym razem, gdy dziecko zaprotestuje na słowa „kończymy zabawę”, warto pomyśleć nie o nieposłuszeństwie, lecz o tym, że właśnie uczy się jednej z trudniejszych życiowych kompetencji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz