Dlaczego nuda jest dziecku potrzebna?

Jest taki moment podczas wakacji, którego wielu rodziców trochę się obawia. Dziecko podchodzi z miną, jakby właśnie wydarzyło się coś naprawdę poważnego, i oznajmia: „Nudzę się”. Jeszcze kilka lat temu takie zdanie oznaczało po prostu chwilę bez pomysłu. Dziś wielu dorosłych odbiera je niemal jak sygnał alarmowy. Zaczyna się gorączkowe szukanie atrakcji, organizowanie zabaw, wyciąganie planszówek, proponowanie wycieczki albo, w ostateczności, oddanie dziecku tabletu. Tymczasem nuda wcale nie jest wrogiem dzieciństwa. Wręcz przeciwnie. Jest jedną z najbardziej niedocenianych potrzeb rozwojowych.


Z perspektywy terapeuty pedagogicznego mogę powiedzieć, że dzieci, które mają każdą minutę dokładnie zaplanowaną, często mają mniej okazji do rozwijania samodzielności niż te, które od czasu do czasu zwyczajnie nie wiedzą, co ze sobą zrobić. To właśnie w takich chwilach mózg zaczyna pracować inaczej. Nie wykonuje poleceń, nie odtwarza gotowych schematów i nie reaguje na kolejne bodźce. Zaczyna szukać własnych pomysłów.

Nie dzieje się to jednak od razu. Najpierw pojawia się marudzenie. Potem pytanie: „To co mam robić?”. Następnie kilka minut chodzenia po domu, zaglądania do szafek i westchnień, które mają przekonać rodzica, że sytuacja jest naprawdę dramatyczna. Jeśli jednak dorosły wytrzyma ten moment i nie rzuci się z pomocą po pierwszych trzydziestu sekundach, bardzo często wydarzy się coś ciekawego.

Nagle z krzeseł powstaje baza. Karton po przesyłce zamienia się w rakietę kosmiczną. Poduszki stają się górskim schroniskiem, a patyk znaleziony na spacerze okazuje się mieczem, różdżką albo kierownicą statku. To właśnie nuda uruchamia wyobraźnię. Nie aplikacja. Nie gotowy zestaw kreatywny. Nie kolejna animacja na ekranie.

Dziecko, które ma przestrzeń na nudę, uczy się również podejmowania decyzji. Samodzielnie wybiera aktywność, planuje, od czego zacznie, zmienia pomysły, gdy coś nie wychodzi, i kończy zabawę wtedy, kiedy samo uzna to za stosowne. Są to umiejętności, które później przekładają się na naukę, rozwiązywanie problemów i codzienne funkcjonowanie.

Oczywiście nie każda nuda wygląda tak samo. Są dzieci, którym samodzielne organizowanie czasu przychodzi naturalnie. Inne potrzebują trochę więcej czasu albo delikatnej podpowiedzi. To zupełnie normalne. Jeśli przez większą część roku każda chwila była zaplanowana przez dorosłych, dziecko może nie wiedzieć, od czego zacząć. Nie oznacza to jednak, że nie potrafi się bawić. Oznacza jedynie, że musi na nowo odkryć tę umiejętność.

Coraz częściej obserwuję też zjawisko, które nazywam „natychmiastowym ratowaniem przed nudą”. Dziecko wypowie dwa magiczne słowa, a rodzic już czuje się odpowiedzialny za zapewnienie atrakcji na najbliższe trzy godziny. Tymczasem naprawdę nie musimy być animatorami czasu wolnego naszych dzieci. Wakacje nie są konkursem na największą liczbę zorganizowanych aktywności. Są czasem odpoczynku, swobody i zwyczajnego bycia razem.

Nie oznacza to oczywiście, że dziecko powinno przez cały dzień siedzieć i patrzeć w sufit. Chodzi raczej o pozostawienie mu przestrzeni, w której nie wszystko jest gotowe i zaplanowane. To właśnie wtedy rodzą się najlepsze pomysły. Wiele dzieci po kilku dniach takich wakacji przestaje pytać: „Co mam robić?”, bo odkrywa, że odpowiedź może znaleźć samo.

Nuda rozwija również cierpliwość. Uczy, że nie każda potrzeba musi zostać zaspokojona natychmiast. W świecie, w którym niemal wszystko jest dostępne jednym kliknięciem, jest to umiejętność coraz cenniejsza. Dziecko zaczyna rozumieć, że warto chwilę poczekać, poszukać rozwiązania i dać sobie czas na wymyślenie czegoś własnego.

Dlatego następnym razem, gdy usłyszysz: „Nudzę się”, nie traktuj tego jak prośby o natychmiastową interwencję. Uśmiechnij się i pomyśl, że być może właśnie zaczyna się najciekawsza zabawa tego dnia. Czasami najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla dziecka, jest... nie robić nic. A przynajmniej przez kilka minut.

Bo nuda nie jest pustką. Jest miejscem, w którym bardzo często rodzi się dziecięca kreatywność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz