Kiedy dziecko „nie lubi” prac plastycznych – co za tym stoi?

„Ja nie będę rysować.” „Nie lubię wycinać.” „To nudne.” „Nie umiem.” Takie zdania rodzice i nauczyciele słyszą częściej, niż mogłoby się wydawać. Łatwo wtedy dojść do wniosku, że dziecko po prostu nie przepada za plastyką. Tymczasem z mojego doświadczenia terapeuty pedagogicznego wynika, że bardzo rzadko jest to prawdziwa przyczyna. Zdecydowanie częściej za niechęcią do prac plastycznych kryje się coś znacznie głębszego – trudność, której dziecko nie potrafi jeszcze nazwać.

Prace plastyczne angażują jednocześnie wiele umiejętności. Dziecko musi zaplanować swoje działanie, utrzymać uwagę, sprawnie posługiwać się kredką, nożyczkami lub pędzlem, kontrolować ruchy dłoni, a często także poradzić sobie z oceną własnej pracy. Jeżeli któryś z tych elementów sprawia trudność, cała aktywność zaczyna kojarzyć się z wysiłkiem i niepowodzeniem. Z zewnątrz wygląda to jak brak chęci, ale w rzeczywistości dziecko często próbuje uniknąć sytuacji, w której znowu poczuje, że sobie nie radzi.

Bardzo często źródłem problemu są trudności motoryczne. Dzieci ze słabszą sprawnością dłoni szybciej się męczą, mocniej zaciskają kredkę, mają problem z wycinaniem, kolorowaniem czy odrysowywaniem. To, co dla jednego dziecka jest przyjemnym zajęciem, dla innego staje się wymagającą pracą fizyczną. Po kilkunastu minutach ręka boli, linie wychodzą poza kontur, a efekt końcowy odbiega od oczekiwań. Nic dziwnego, że kolejnym razem dziecko mówi: „Nie chcę tego robić”.

Nie można też zapominać o dzieciach, które są wobec siebie bardzo wymagające. Perfekcjonizm nie jest wyłącznie cechą dorosłych. Wielu kilku- i kilkulatków bardzo źle znosi sytuację, w której ich praca nie wygląda tak, jak sobie wyobrażali. Jeżeli drzewo nie przypomina drzewa, a domek jest krzywy, pojawia się frustracja i przekonanie, że lepiej w ogóle nie rysować. Takie dzieci często wolą zrezygnować z zadania niż pokazać coś, co w ich oczach nie jest wystarczająco dobre.

Zdarza się również, że źródłem niechęci jest lęk przed oceną. Dziecko obawia się komentarzy dorosłych lub porównania z rówieśnikami. Jeśli wcześniej wielokrotnie usłyszało: „Postaraj się bardziej”, „Kasia zrobiła ładniej”, „Nie wychodź za linię”, zaczyna kojarzyć plastykę nie z twórczością, ale z koniecznością spełniania oczekiwań. W takiej sytuacji praca plastyczna przestaje być zabawą, a staje się kolejnym sprawdzianem.

Niektóre dzieci mają także trudność z rozpoczynaniem otwartych zadań. Gdy słyszą polecenie: „Narysuj, co tylko chcesz”, zamiast radości odczuwają zagubienie. Potrzebują większej struktury, podpowiedzi lub pierwszego pomysłu. Swoboda, która dla jednych jest inspirująca, dla innych okazuje się przytłaczająca. Wcale nie oznacza to braku wyobraźni. Często świadczy jedynie o tym, że dziecko potrzebuje trochę więcej wsparcia na początku działania.

Nie bez znaczenia pozostają również doświadczenia z przeszłości. Dziecko, które kilka razy przeżyło niepowodzenie podczas zajęć plastycznych, bardzo szybko zaczyna budować przekonanie: „Nie umiem rysować”, „Nie jestem kreatywne”, „To nie dla mnie”. Co ciekawe, często rezygnuje jeszcze zanim spróbuje. Nie dlatego, że nie chce tworzyć, ale dlatego, że spodziewa się kolejnego rozczarowania.

Jako terapeuta zawsze zachęcam rodziców i nauczycieli, by zamiast pytać: „Dlaczego nie chcesz rysować?”, spróbowali zastanowić się: „Co sprawia, że to zadanie jest dla ciebie trudne?”. Ta zmiana perspektywy często prowadzi do zupełnie innych wniosków. Być może dziecko potrzebuje grubszej kredki, krótszego czasu pracy, prostszego zadania, a może po prostu usłyszenia, że nie liczy się idealny efekt, lecz sam proces tworzenia.

Ogromne znaczenie ma także atmosfera. Dzieci znacznie chętniej podejmują aktywność plastyczną tam, gdzie mogą eksperymentować bez obawy o ocenę. Nie każda praca musi nadawać się na wystawę. Nie każde słońce musi być idealnie okrągłe, a drzewo zielone. Twórczość rozwija się wtedy, gdy dziecko ma poczucie bezpieczeństwa i wie, że może próbować, popełniać błędy i szukać własnych rozwiązań.

Warto pamiętać, że prace plastyczne nie służą wyłącznie rozwijaniu talentu artystycznego. To doskonały trening motoryki małej, koordynacji wzrokowo-ruchowej, planowania, koncentracji, cierpliwości i kreatywnego myślenia. Dlatego zamiast rezygnować z nich po pierwszym „nie lubię”, dobrze jest poszukać prawdziwej przyczyny tej niechęci. Czasem wystarczy niewielka zmiana, by dziecko odkryło, że tworzenie może sprawiać radość.

Bo bardzo często problem nie polega na tym, że dziecko nie lubi prac plastycznych. Problem polega na tym, że do tej pory nikt nie pomógł mu poczuć, że może odnieść w nich sukces.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz