„Nie chcę iść do innej sali.” „Zawsze siedzę tutaj.” „Nie będę tego robić.” „Dlaczego znowu coś się zmienia?” Takie reakcje są dobrze znane zarówno rodzicom, jak i nauczycielom. Czasami wystarczy drobna zmiana planu dnia, nowe miejsce przy stoliku, zastępstwo nauczyciela czy odwołane zajęcia, aby spokojne dotąd dziecko zaczęło protestować, złościć się lub całkowicie wycofywać. Łatwo wtedy pomyśleć, że jest uparte albo po prostu chce postawić na swoim. W rzeczywistości opór wobec zmian bardzo często nie wynika ze złej woli, lecz z naturalnych mechanizmów rozwojowych i sposobu, w jaki funkcjonuje dziecięcy mózg.
Dzieci potrzebują przewidywalności, ponieważ daje im ona poczucie bezpieczeństwa. Kiedy wiedzą, co wydarzy się za chwilę, mogą skupić swoją energię na zabawie, nauce i odkrywaniu świata. Gdy nagle pojawia się coś nowego, ich układ nerwowy musi jednocześnie poradzić sobie z niepewnością, przetworzyć nowe informacje i dostosować do zmienionej sytuacji. Dla dorosłego jest to zwykle niewielka zmiana planów. Dla dziecka może oznaczać utratę poczucia kontroli nad tym, co dzieje się wokół niego.
W codziennym życiu często zapominamy, że dzieci nie dysponują jeszcze tak rozwiniętą elastycznością myślenia jak dorośli. My potrafimy w ciągu kilku sekund zaakceptować, że spotkanie zostało przełożone albo droga do domu jest zamknięta i trzeba wybrać inną trasę. Dziecko dopiero uczy się, że świat nie zawsze przebiega zgodnie z planem. Kiedy coś wygląda inaczej niż zwykle, potrzebuje więcej czasu, aby się do tego przyzwyczaić. Nie jest to oznaka słabości, lecz naturalny etap dojrzewania funkcji wykonawczych odpowiedzialnych między innymi za planowanie, hamowanie impulsów i elastyczne dostosowywanie się do nowych okoliczności.
Nie bez znaczenia pozostają także emocje. Każda zmiana wiąże się z pewnym poziomem niepewności, a ta dla wielu dzieci jest trudna do zaakceptowania. Nie wiedzą, czego się spodziewać, czy poradzą sobie w nowej sytuacji i czy wszystko potoczy się dobrze. Im bardziej wrażliwe jest dziecko, tym silniej może odczuwać takie napięcie. Czasami protest nie jest więc sprzeciwem wobec samej zmiany, ale próbą poradzenia sobie z lękiem, który ta zmiana wywołuje.
Jako terapeuta pedagogiczny często obserwuję, że największy opór pojawia się wtedy, gdy dziecko nie ma czasu przygotować się na to, co nastąpi. Nagłe komunikaty w rodzaju: „Za minutę wychodzimy”, „Dzisiaj nie będzie pani wychowawczyni” albo „Teraz odkładamy wszystko i robimy coś innego” wymagają błyskawicznego przestawienia się na nowe działanie. Dla wielu dzieci to po prostu zbyt trudne. Kiedy natomiast wiedzą wcześniej, co je czeka, mają możliwość oswojenia tej informacji i stopniowego przygotowania się do zmiany. Samo uprzedzenie o planowanych wydarzeniach często znacząco zmniejsza napięcie.
Są dzieci, które reagują na zmiany szczególnie intensywnie. Dotyczy to między innymi dzieci z ADHD, zaburzeniami ze spektrum autyzmu, trudnościami w integracji sensorycznej czy wysoką wrażliwością. Ich układ nerwowy potrzebuje więcej czasu na przetworzenie nowych bodźców i odnalezienie się w zmienionej sytuacji. Nie oznacza to jednak, że każde dziecko protestujące przeciwko zmianom ma trudności rozwojowe. Większość dzieci w pewnym okresie życia przechodzi etap, w którym przewidywalność jest dla nich niezwykle ważna.
Ogromne znaczenie ma sposób, w jaki dorośli reagują na taki opór. Jeśli odpowiadamy pośpiechem, zniecierpliwieniem lub zawstydzaniem, dziecko zwykle jeszcze mocniej kurczowo trzyma się tego, co zna. Kiedy natomiast zachowujemy spokój, nazywamy emocje i pokazujemy, że rozumiemy jego obawy, znacznie łatwiej odzyskuje poczucie bezpieczeństwa. Nie chodzi o to, aby rezygnować ze zmian. Chodzi o to, by przeprowadzać przez nie dziecko z uważnością i cierpliwością.
Pomaga również budowanie codziennych doświadczeń, które pokazują, że zmiana nie zawsze oznacza coś trudnego. Można od czasu do czasu zaproponować inną drogę do przedszkola, przeczytać książkę w nietypowym miejscu, zamienić kolejność zabaw albo wspólnie zaplanować małą niespodziankę. Dzięki takim sytuacjom dziecko stopniowo przekonuje się, że nowe nie musi oznaczać niebezpieczne, a nieprzewidziane wydarzenia mogą przynieść coś dobrego.
Warto pamiętać, że naszym celem nie jest wychowanie dziecka, które nigdy nie protestuje. Znacznie ważniejsze jest wychowanie dziecka, które mimo początkowego dyskomfortu potrafi stopniowo odnaleźć się w nowej sytuacji i odzyskać poczucie równowagi. To właśnie odporność na zmiany będzie w przyszłości jedną z najcenniejszych umiejętności, zarówno w szkole, jak i w dorosłym życiu.
Za dziecięcym „nie chcę” bardzo często kryje się zwykłe „boję się, że sobie nie poradzę”. Kiedy spojrzymy na opór z tej perspektywy, znacznie łatwiej będzie nam odpowiedzieć nie złością, lecz spokojem. A właśnie taki dorosły jest dziecku najbardziej potrzebny wtedy, gdy świat nagle zaczyna wyglądać inaczej niż jeszcze chwilę wcześniej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz