„Nie umiem.” „Na pewno mi się nie uda.” „Ja i tak zrobię to źle.”
To zdania, które rodzice i nauczyciele słyszą znacznie częściej, niż mogłoby się wydawać. Co ciekawe, wypowiadają je nie tylko dzieci, które rzeczywiście mają trudności w nauce. Bardzo często słyszę je również od uczniów zdolnych, ambitnych i pracowitych. Wystarczy jedno trudniejsze zadanie, nowa sytuacja albo obawa przed popełnieniem błędu, aby wiara we własne możliwości całkowicie zniknęła.
Jako terapeuta pedagogiczny wielokrotnie obserwowałam dzieci, które posiadały wszystkie umiejętności potrzebne do wykonania zadania, a mimo to nie podejmowały nawet próby. Nie dlatego, że nie potrafiły. Po prostu były przekonane, że sobie nie poradzą. To pokazuje, jak ogromny wpływ na rozwój dziecka ma nie tylko wiedza czy sprawność, ale również sposób, w jaki postrzega ono samo siebie.
Poczucie własnej skuteczności nie jest cechą wrodzoną. Dziecko nie przychodzi na świat z przekonaniem: „Jestem odważny i dam sobie radę”. Buduje je stopniowo, każdego dnia, na podstawie własnych doświadczeń i reakcji dorosłych. Każdy sukces, każda samodzielnie rozwiązana trudność i każda życzliwa informacja zwrotna stają się cegiełkami, z których powstaje wiara we własne możliwości. Niestety działa to również w drugą stronę. Powtarzające się porażki, ciągłe poprawianie, porównywanie z innymi czy nadmierna krytyka sprawiają, że dziecko zaczyna wątpić w siebie, nawet jeśli ma duży potencjał.
Jedną z najczęstszych przyczyn niskiej wiary w siebie jest lęk przed popełnieniem błędu. Wiele dzieci bardzo szybko dochodzi do wniosku, że błąd oznacza porażkę. Jeśli coś nie wyjdzie za pierwszym razem, pojawia się myśl: „Nie nadaję się”. Tymczasem uczenie się z natury polega na próbach, pomyłkach i stopniowym doskonaleniu umiejętności. Problem pojawia się wtedy, gdy dziecko słyszy przede wszystkim, co zrobiło źle, a znacznie rzadziej zauważa się jego wysiłek i postępy.
Duże znaczenie ma również sposób, w jaki dorośli chwalą dzieci. Choć brzmi to paradoksalnie, nie każda pochwała wzmacnia poczucie własnej wartości. Jeśli dziecko słyszy wyłącznie: „Jesteś mądry”, „Jesteś najlepszy”, może zacząć obawiać się sytuacji, które mogłyby temu zaprzeczyć. Znacznie bardziej budujące są komunikaty odnoszące się do wysiłku i wytrwałości: „Widzę, ile pracy w to włożyłeś”, „Nie poddałeś się”, „Znalazłeś własny sposób”. Dzięki nim dziecko uczy się, że sukces nie zależy wyłącznie od talentu, ale również od zaangażowania.
Nie można też zapominać o dzieciach, które przez dłuższy czas doświadczały trudności szkolnych. Problemy z czytaniem, pisaniem, koncentracją czy matematyką często prowadzą do przekonania, że kolejne zadania również zakończą się niepowodzeniem. Nawet kiedy dziecko robi postępy, jego obraz samego siebie może pozostać niezmieniony. Nadal myśli o sobie: „Jestem słaby”, choć rzeczywistość wygląda już zupełnie inaczej. W takich sytuacjach odbudowanie wiary we własne możliwości wymaga czasu i wielu pozytywnych doświadczeń.
Ogromny wpływ mają także porównania. Dzieci bardzo szybko zauważają, kto czyta szybciej, kto pierwszy kończy zadania i kto częściej otrzymuje pochwały. Jeśli przez dłuższy czas słyszą, że powinny pracować jak ktoś inny, zaczynają wierzyć, że same nie są wystarczająco dobre. Tymczasem każde dziecko rozwija się we własnym tempie. Porównywanie rzadko motywuje. Znacznie częściej odbiera odwagę do podejmowania nowych wyzwań.
Jako nauczyciele i rodzice mamy ogromny wpływ na to, jak dziecko będzie myślało o sobie. Nie chodzi o to, aby przekonywać je, że potrafi wszystko. Chodzi o stworzenie warunków, w których będzie mogło doświadczać sukcesów dostosowanych do swoich możliwości. Czasami największym osiągnięciem nie jest bezbłędnie wykonane zadanie, ale fakt, że dziecko po raz pierwszy nie zrezygnowało po pierwszej nieudanej próbie.
W codziennym życiu warto zwracać uwagę na język, którego używamy. Zamiast mówić: „To przecież łatwe”, lepiej powiedzieć: „Widzę, że to dla ciebie trudne, ale spróbujmy znaleźć sposób”. Zamiast wyręczać, warto towarzyszyć. Zamiast poprawiać każdy błąd, lepiej czasem zapytać: „Jak myślisz, co możesz zrobić inaczej?”. Takie rozmowy uczą dziecko samodzielnego myślenia i pokazują, że trudności są czymś naturalnym, a nie dowodem braku zdolności.
Nie bez znaczenia jest również cierpliwość dorosłych. Dziecko, które słyszy: „Spokojnie, masz czas”, łatwiej podejmuje kolejne próby niż to, które czuje nieustanną presję szybkiego wyniku. Wiara we własne możliwości rodzi się w atmosferze bezpieczeństwa, akceptacji i zaufania, a nie w ciągłym ocenianiu.
Każde dziecko prędzej czy później zwątpi w siebie. To naturalna część rozwoju. Najważniejsze jest wtedy to, kto stoi obok. Dorosły, który potrafi dostrzec potencjał dziecka nawet wtedy, gdy ono samo go jeszcze nie widzi, daje mu coś znacznie cenniejszego niż gotową odpowiedź czy kolejną pochwałę. Daje mu odwagę, by spróbować jeszcze raz.
Bo dzieci nie potrzebują usłyszeć, że są idealne. Potrzebują uwierzyć, że nawet jeśli coś nie wyjdzie od razu, nadal są wystarczająco dobre i potrafią się rozwijać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz