Nie pytaj „Jak było w szkole?”. 12 pytań, po których dziecko ma szansę naprawdę coś opowiedzieć

 „Jak było w szkole?”

„Dobrze.”

„A co robiliście?”

„Nic.”

I właściwie rozmowę można uznać za zakończoną, choć dziecko spędziło poza domem kilka godzin, zdążyło przeżyć dwie lekcje, trzy przerwy, drobną sprzeczkę z kolegą, zachwycić się czymś na przyrodzie, zgubić gumkę, znaleźć ją pod cudzym krzesłem i prawdopodobnie dowiedzieć się czegoś, o czym bardzo chętnie by opowiedziało. Tylko nasze „Jak było?” okazało się tak szerokie, że najłatwiejszą odpowiedzią stało się właśnie „dobrze”.

Sama bardzo lubię pytać dzieci o szkolny dzień, ale zauważyłam, że dużo ciekawsze rozmowy zaczynają się wtedy, kiedy zamiast prosić o raport z ostatnich kilku godzin, zaczynam od jednego konkretnego szczegółu. Dziecku łatwiej przypomnieć sobie najśmieszniejszy moment niż podsumować cały dzień, podobnie zresztą jak dorosłemu łatwiej odpowiedzieć na pytanie „Co dziś najbardziej Cię zdenerwowało w pracy?” niż wygłosić sprawozdanie po ogólnym „Jak tam w robocie?”.

Jest jeszcze jedna ważna rzecz. Nie każde dziecko chce opowiadać o szkole natychmiast po wyjściu z budynku. Po kilku godzinach słuchania, odpowiadania, pilnowania zasad i funkcjonowania w grupie może potrzebować najpierw zjeść, odpocząć albo przez chwilę po prostu niczego od niego nie chcieć. Jeśli więc pierwsza próba rozmowy kończy się monosylabami, nie oznacza to, że dziecko nie chce z nami rozmawiać. Być może właśnie potrzebuje piętnastu minut świętego spokoju i kanapki, zanim odzyska zdolność prowadzenia życia towarzyskiego.

Kiedy już przyjdzie dobry moment, można spróbować trochę innych pytań:

  1. Co dziś najbardziej Cię rozśmieszyło?
    To jedno z moich ulubionych pytań, bo często natychmiast otwiera całą historię. Zaczyna się od zabawnej sytuacji, a po chwili dowiadujemy się, kto z kim siedzi, co wydarzyło się na przerwie i dlaczego pani od matematyki prawie też się roześmiała.
  2. Z kim dzisiaj najwięcej rozmawiałeś?
    To delikatny sposób, żeby dowiedzieć się czegoś o relacjach, bez pytania wprost: „Masz kolegów?”. Odpowiedź może też pokazać, czy dziecko czuje się częścią grupy, czy raczej coraz częściej zostaje na uboczu.
  3. Co było dziś najłatwiejsze?
    Rodzice częściej pytają o trudności, tymczasem warto również zauważać momenty, w których dziecko poczuło się kompetentne. Czasem odpowiedź „matematyka, bo wszystko wiedziałem” mówi o szkolnym dniu więcej niż informacja o stopniu.
  4. A co było najtrudniejsze?
    Nie chodzi od razu o szukanie rozwiązania. Czasem dziecko chce po prostu powiedzieć, że zadanie było trudne, kolega je zdenerwował albo bardzo stresowało się odpowiedzią. Zanim zaczniemy radzić, dobrze najpierw wysłuchać całej historii.
  5. Czy wydarzyło się dziś coś, czego się nie spodziewałeś?
    To pytanie potrafi wyciągnąć z pamięci rzeczy, które nie pojawiłyby się przy zwykłym „co było w szkole?”. Nowy uczeń, zmiana sali, niespodziewana pochwała, doświadczenie na lekcji albo gołąb, który usiadł na parapecie i przez pięć minut skutecznie konkurował z nauczycielem o uwagę klasy.
  6. Z czego byłeś dziś zadowolony?
    To dobre pytanie, bo kieruje uwagę dziecka na własny wysiłek i sukces, niekoniecznie związany z oceną. Może być dumne, że odważyło się zgłosić, pomogło koledze albo wreszcie zrozumiało coś, co wcześniej sprawiało trudność.
  7. Czy ktoś zrobił dziś dla Ciebie coś miłego?
    Przy okazji można usłyszeć o drobnych gestach, których dorośli zwykle nie widzą. Ktoś pożyczył kredkę, zaczekał w szatni, zaprosił do zabawy albo powiedział coś, co poprawiło humor.
  8. A Ty zrobiłeś dziś coś miłego dla kogoś?
    To pytanie nie jest testem z bycia grzecznym. Bardziej pomaga dziecku zauważać, że samo również wpływa na atmosferę w grupie i może być dla kogoś ważną częścią dobrego dnia.
  9. Gdybyś mógł powtórzyć jeden moment z dzisiejszego dnia, który byś wybrał?
    Odpowiedź często pokazuje, co dla dziecka było naprawdę ważne, nawet jeśli z perspektywy dorosłego wydaje się zupełnym drobiazgiem.
  10. Gdybyś mógł jeden moment wymazać, co by to było?
    Tutaj warto szczególnie powstrzymać pokusę natychmiastowego naprawiania świata. Jeśli dziecko opowie o konflikcie albo nieprzyjemnej sytuacji, czasem najpierw potrzebuje usłyszeć: „Rozumiem, że to było przykre”, a dopiero później zastanawiać się, co można z tym zrobić.
  11. Czego ciekawego dowiedziałeś się dzisiaj?
    Celowo mówię „ciekawego”, a nie „czego się nauczyłeś”, bo drugie pytanie potrafi zabrzmieć podejrzanie podobnie do odpytywania. Ciekawostka o kosmosie, nowe angielskie słowo albo fakt o pająkach mają znacznie większą szansę uruchomić rozmowę.
  12. Gdyby jutro miało być trochę lepiej niż dziś, co musiałoby się wydarzyć?
    To pytanie bardzo lubię, bo pokazuje nie tylko to, jak dziecko ocenia swój dzień, ale też czego aktualnie potrzebuje. Może odpowiedzieć, że chciałoby siedzieć obok kolegi, lepiej zrozumieć zadanie, mieć spokojniejszą przerwę albo po prostu nie zapomnieć stroju na WF.

Nie trzeba oczywiście zadawać wszystkich dwunastu pytań podczas jednego obiadu, bo po czwartym dziecko może słusznie zacząć podejrzewać, że przypadkiem trafiło na wywiad środowiskowy. Wystarczy jedno, czasem dwa. Najlepiej takie, które pasują do chwili i naprawdę nas interesują.

Pomaga również opowiedzenie czegoś o swoim dniu. Zamiast siedzieć naprzeciwko dziecka w roli osoby zbierającej informacje, można powiedzieć: „Dzisiaj najbardziej rozśmieszyła mnie jedna sytuacja w pracy, a Ciebie?”. Rozmowa od razu staje się bardziej naturalna, bo przestaje być przesłuchaniem, a zaczyna być wymianą.

Warto też pamiętać, że czasem najważniejsza szkolna historia pojawia się zupełnie nie wtedy, kiedy o nią pytamy. Może przyjść podczas jazdy samochodem, przed snem, przy robieniu kolacji albo dokładnie w chwili, gdy rodzic próbuje wyjść z pokoju i już jedną ręką gasi światło. Dzieci mają niezwykły talent do rozpoczynania najważniejszych rozmów wtedy, kiedy dorosły właśnie uznał dzień za zakończony.

I chyba dlatego nie chodzi o znalezienie idealnego zestawu pytań, które sprawią, że dziecko codziennie opowie nam wszystko. Chodzi raczej o stworzenie takiej atmosfery, w której wie, że kiedy będzie chciało coś powiedzieć, znajdzie po drugiej stronie człowieka naprawdę zainteresowanego odpowiedzią.

Bo czasem wystarczy zamienić jedno wielkie „Jak było w szkole?” na małe, konkretne „Co Cię dziś rozśmieszyło?”, żeby zamiast „dobrze” usłyszeć całą historię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz