Pierwsze dni bez telefonów na szkolnych przerwach mogą wyglądać dość zabawnie. Dzwonek, uczniowie wychodzą na korytarz, przez chwilę rozglądają się dookoła i nagle odkrywają, że przed nimi całe dziesięć minut, których nie można po prostu przewinąć palcem. Ktoś zaczyna chodzić bez celu, ktoś pyta kolegę, co właściwie teraz robić, a nauczyciel na dyżurze szybko przekonuje się, że brak telefonów nie oznacza automatycznie spokojnej przerwy pełnej pięknych rozmów i integracji. Czasami oznacza przede wszystkim grupę dzieci, która właśnie odzyskała wolny czas i jeszcze nie bardzo wie, co z nim zrobić.
I właśnie dlatego pomyślałam o klasowym wyzwaniu OFFLINE. Nie po to, żeby dodatkowo podkreślać zakaz telefonów, bo dzieci doskonale wiedzą, że ich nie używają, ale żeby pokazać, ile rzeczy można zrobić podczas kilku zwyczajnych minut pomiędzy lekcjami. Nie chciałabym przy tym zamieniać nauczyciela dyżurującego w animatora, który z gwizdkiem w ręku prowadzi kolejne zabawy. Znacznie bardziej zależy mi na podrzuceniu dzieciom kilku pomysłów, z których po pewnym czasie zaczną korzystać samodzielnie.
Można przygotować klasową planszę z dwudziestoma zadaniami i przez kilka tygodni wybierać z niej dowolne propozycje. Nie musi być rywalizacji, punktów ani nagrody za wykonanie wszystkiego. Cała zabawa polega raczej na sprawdzeniu, co się stanie, kiedy zaczniemy trochę uważniej patrzeć na ludzi i świat znajdujący się tuż obok.
- Porozmawiaj podczas przerwy z kimś, z kim zwykle prawie nie rozmawiasz, i dowiedz się o tej osobie jednej nowej rzeczy.
- Naucz kolegę lub koleżankę czegoś, co potrafisz. Może to być prosty trik, zabawa słowna, składanie papieru albo sposób na narysowanie czegoś w kilku ruchach.
- Wymyślcie w dwie lub trzy osoby zabawę, do której nie potrzeba żadnych przedmiotów.
- Przejdź korytarzem albo wyjdź na boisko i spróbuj znaleźć pięć rzeczy, których wcześniej nigdy nie zauważyłeś.
- Zagraj z kimś w papier, kamień, nożyce. Jeśli jedna runda trwa za krótko, stwórzcie własny turniej.
- Wymyśl trzy zagadki i sprawdź, czy ktoś w klasie potrafi je rozwiązać.
- Podejdź do osoby, która stoi sama, i zapytaj, czy ma ochotę do Was dołączyć.
- Zorganizuj krótką rundę kalamburów. Bez przygotowanych kart, wystarczy pierwsze słowo, które przyjdzie do głowy.
- Przez minutę obserwuj to, co dzieje się za oknem, a potem opowiedz komuś o jednym szczególe, który zwrócił Twoją uwagę.
- Wymyśl z kolegą historię, w której każde z Was może powiedzieć tylko jedno zdanie naraz. Ostrzegam, fabuła może dość szybko wymknąć się spod kontroli.
- Znajdź w szkole trzy przedmioty zaczynające się na tę samą literę.
- Zrób komuś drobną przysługę bez oczekiwania, że natychmiast zostanie oficjalnie ogłoszona Twoja kandydatura do tytułu człowieka roku.
- Zapytaj kogoś, co ostatnio przeczytał, obejrzał albo czego słuchał i czy warto się tym zainteresować.
- Spróbuj przez jedną przerwę więcej słuchać niż mówić. Dla niektórych będzie to zadanie zdecydowanie bardziej wymagające niż klasówka.
- Wymyślcie własną wersję znanej zabawy i dodajcie do niej jedną nową zasadę.
- Jeśli macie możliwość wyjścia na boisko, przejdźcie wspólnie jedno okrążenie i porozmawiajcie po drodze. Nie każdy ruch musi kończyć się zawodami.
- Narysuj coś na małej kartce i przekaż ją kolejnej osobie, żeby dodała własny element. Po kilku osobach może powstać dzieło, którego żaden z autorów nie będzie potrafił wyjaśnić.
- Wymyśl pytanie zaczynające się od „Co by było, gdyby…” i zapytaj o odpowiedź kilka osób. „Co by było, gdyby szkoła zaczynała się o dwunastej?” może zapewnić materiał do dyskusji na więcej niż jedną przerwę.
- Spróbuj znaleźć coś wspólnego z osobą, z którą do tej pory niewiele Cię łączyło. Ulubiona potrawa, zwierzę, książka, sport, gra czy najbardziej znienawidzony budzik o szóstej rano również się liczą.
- Pod koniec dnia przypomnij sobie jedną dobrą rzecz, która wydarzyła się podczas przerwy, i opowiedz o niej komuś z klasy.
Najbardziej zależałoby mi na tym, żeby po pewnym czasie ta lista przestała być potrzebna. Jeśli przez kilka tygodni dzieci korzystają z prostych podpowiedzi, zaczynają tworzyć własne rytuały. Jedna grupa gra w coś przy stoliku, inna spaceruje po korytarzu, ktoś przynosi karty, ktoś rozmawia, a część uczniów po prostu odpoczywa. I to również jest w porządku, bo przerwa nie musi być nieustannym festiwalem aktywności.
Warto o tym pamiętać szczególnie w przypadku dzieci, które nie przepadają za dużą grupą albo po kilku lekcjach naprawdę potrzebują ciszy. Odebranie telefonów nie powinno prowadzić do nowej zasady: „Teraz wszyscy musicie się integrować”. Jedno dziecko będzie chciało pobiegać, drugie pogadać, trzecie poczytać, a czwarte przez pięć minut patrzeć przez okno. Wszystkie te sposoby odpoczynku mogą być dobre, jeśli pozwalają wrócić na lekcję w trochę lepszej formie.
Myślę, że zakaz telefonów daje szkołom interesujący moment. Przez lata próbowaliśmy przekonywać dzieci, żeby częściej odkładały ekran, a teraz w szkolnej rzeczywistości ta decyzja została już podjęta. Pozostaje więc znacznie ciekawsze pytanie: czego nauczymy je w zamian?
Może właśnie tego, że nuda nie jest sytuacją awaryjną, którą trzeba natychmiast wypełnić. Że można podejść do kogoś i zacząć rozmowę, nawet jeśli początek jest trochę niezręczny. Że pięć minut wystarcza na śmiech, ruch, krótką grę albo zwyczajne pobycie razem.
I jeżeli po kilku miesiącach uczniowie przestaną pytać „Co mamy robić na przerwie?”, to chyba będzie najlepszy znak, że odzyskali coś więcej niż tylko dziesięć minut bez telefonu.
.png)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz