Dziecko potrafi po tygodniu opowiedzieć ze szczegółami, co wydarzyło się bohaterowi przeczytanej książki, pamięta, kto kogo oszukał, gdzie ktoś się schował i dlaczego na końcu wszyscy się pokłócili. A chwilę później nie potrafi przypomnieć sobie pięciu informacji, które miało zapamiętać na sprawdzian. Dla dorosłego bywa to irytujące. Skoro pamięta tyle szczegółów z filmu, gry czy opowiadania, to dlaczego nie pamięta tego, czego naprawdę powinno się nauczyć?
Problem w tym, że mózg nie traktuje każdej informacji tak samo. Znacznie łatwiej zapamiętujemy to, co ma dla nas sens, tworzy jakiś ciąg, wiąże się z emocją albo daje się połączyć z czymś, co już znamy. Suchy fakt jest często pojedynczym elementem bez kontekstu. Historia ma bohatera, miejsce, przyczynę, skutek, napięcie i zakończenie. Jedno wydarzenie prowadzi do następnego, więc kolejne informacje wzajemnie się podpowiadają.
Właśnie dlatego dziecko może bez większego wysiłku odtworzyć przebieg opowieści, a jednocześnie mieć trudność z zapamiętaniem pięciu nazw, dat czy definicji podanych jedna po drugiej. Nie dlatego, że nie uważało albo ma złą pamięć. Często po prostu nie miało gdzie tych informacji „przyczepić”.
Bardzo wyraźnie widać to w edukacji wczesnoszkolnej. Jeśli powiem dzieciom kilka osobnych informacji o jeżu, część z nich po chwili zniknie. Jeśli jednak opowiem o jeżu, który jesienią szuka miejsca na zimę, musi znaleźć odpowiednie schronienie, ogranicza aktywność i przygotowuje się do okresu chłodu, poszczególne fakty zaczynają tworzyć całość. Dziecko nie zapamiętuje już pięciu oderwanych wiadomości. Zapamiętuje historię, w której każda z nich ma swoje miejsce.
Narracja porządkuje informacje. Pokazuje kolejność i związki między nimi. Jeśli coś wydarzyło się dlatego, że wcześniej stało się coś innego, łatwiej zrozumieć i przypomnieć sobie oba elementy. Mózg nie musi przechowywać ich jako dwóch przypadkowych danych. Tworzy między nimi połączenie.
Podobnie działa kontekst. Samo zdanie „woda paruje” jest informacją, którą można zapamiętać albo zapomnieć. Kiedy dziecko obserwuje parę unoszącą się nad garnkiem, zauważa znikającą kałużę albo zastanawia się, dlaczego mokra koszulka wysycha, wiedza dostaje konkretną sytuację. Od tej pory łatwiej ją przywołać, bo nie istnieje wyłącznie jako zdanie z podręcznika.
Dlatego w nauczaniu tak ważne jest odpowiadanie na pytanie „po co mi ta informacja?”. Nie chodzi o to, żeby każda lekcja musiała być spektakularna. Chodzi o nadanie treści znaczenia. Jeśli dziecko uczy się miar długości, niech coś zmierzy. Jeśli poznaje zasady bezpieczeństwa, niech rozwiąże konkretną sytuację. Jeśli ma zapamiętać cechy jakiegoś środowiska, dobrze, żeby zobaczyło, po co dana cecha jest ważna dla żyjących tam organizmów.
Znaczenie działa jak haczyk. Nowa informacja ma się czego zaczepić.
W pracy terapeutycznej bardzo często widzę dzieci, które mają trudność z zapamiętywaniem dłuższych poleceń czy materiału podanego tylko słownie. Kiedy jednak wprowadzimy obraz, przykład, krótką historię albo sytuację z życia, nagle okazuje się, że pamiętają znacznie więcej. To nie jest przypadek. Pamięć działa lepiej, kiedy materiał nie jest samotną wyspą.
Dobrze widać to także w nauce ortografii. Samo zapamiętanie, że dany wyraz zapisujemy w określony sposób, może być trudne. Kiedy jednak dziecko kojarzy go z zabawnym zdaniem, obrazem, sytuacją albo grupą wyrazów o podobnym znaczeniu, ma więcej dróg prowadzących do właściwej odpowiedzi. Im więcej sensownych połączeń, tym łatwiej coś później odnaleźć.
Nie oznacza to oczywiście, że mamy zamieniać każdą lekcję w opowieść. Są informacje, które po prostu trzeba zapamiętać i wielokrotnie powtarzać. Tabliczka mnożenia nie stanie się nagle bajką, a pisowni wszystkich wyrazów nie da się oprzeć na jednej historii. Narracja nie zastępuje ćwiczenia, ale może bardzo pomóc w pierwszym zrozumieniu, uporządkowaniu i przywoływaniu wiedzy.
Duże znaczenie ma również emocja. Dziecko znacznie lepiej zapamięta coś, co je zdziwiło, rozbawiło albo zaciekawiło, niż treść, wobec której było całkowicie obojętne. Nie trzeba jednak co pięć minut urządzać atrakcji. Czasem wystarczy dobre pytanie, nietypowy przykład albo krótkie „A wiecie, dlaczego…?”. Zaciekawienie sprawia, że mózg zaczyna traktować informację jako wartą uwagi.
Warto też pamiętać, że dzieci często nie mają jeszcze tak rozbudowanej wiedzy jak dorośli. My słyszymy nowe pojęcie i natychmiast łączymy je z wieloma wcześniejszymi doświadczeniami. Dziecko może nie mieć takich punktów odniesienia. Jeśli wprowadzamy więc nowy temat wyłącznie poprzez kilka definicji, oczekujemy, że zapamięta coś, czego nie ma jeszcze z czym połączyć.
Dlatego bardzo lubię zaczynać od tego, co już znane. Od pytania, doświadczenia, przedmiotu, sytuacji z życia. Najpierw tworzymy miejsce na nową wiedzę, a dopiero później dokładamy nazwę, regułę czy definicję. Wtedy dziecko nie zapamiętuje pustego słowa. Wie, co ono oznacza.
Rodzice mogą wykorzystywać ten sam mechanizm w domu. Jeśli dziecko uczy się kilku informacji na przyrodę, zamiast dziesiątego wspólnego odczytania podręcznika można zapytać, jak te informacje łączą się ze sobą. Co było najpierw? Co z czego wynika? Co by się stało, gdyby jednego elementu zabrakło? Można poprosić dziecko, żeby opowiedziało materiał jak historię komuś, kto nic o nim nie wie. Samo układanie wiadomości w logiczną całość jest już częścią nauki.
Świetnie działa też tłumaczenie komuś innemu. Jeśli dziecko potrafi opowiedzieć o fotosyntezie własnymi słowami, wyjaśnić młodszemu rodzeństwu, dlaczego zmieniają się pory roku albo pokazać na klockach, czym różni się dziesiątka od jedności, jego wiedza przestaje być tylko powtórzonym zdaniem. Musi ją uporządkować, znaleźć związki i zdecydować, co jest najważniejsze.
Niepokoi mnie natomiast sytuacja, w której dziecko uczy się wyłącznie poprzez wielokrotne czytanie tego samego tekstu. Można przeczytać stronę pięć razy i za szóstym nadal pamiętać niewiele. Samo patrzenie na materiał nie gwarantuje, że został on dobrze zakodowany. Znacznie skuteczniejsze jest aktywne wydobywanie informacji: opowiedz, narysuj, uporządkuj, porównaj, wymyśl przykład, połącz z czymś, co znasz.
Właśnie dlatego dziecko często zapamiętuje historię lepiej niż listę faktów. Historia daje strukturę, znaczenie, obrazy i związki. Sucha lista oczekuje, że mózg zrobi całą tę pracę sam.
Jeśli więc dziecko kolejny raz mówi, że „nic nie pamięta”, nie zawsze trzeba zaczynać od jeszcze większej liczby powtórek. Czasem lepiej sprawdzić, czy ono w ogóle rozumie, jak te informacje się ze sobą łączą.
Bo pamięć lubi nie tylko wiedzieć. Lubi wiedzieć, dlaczego coś ma sens.
.png)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz