10 sygnałów, że dziecko może mieć trudności w nauce czytania

„On zna wszystkie literki, tylko jakoś nie chce czytać”. To zdanie rodzice mówią naprawdę często i zwykle właśnie wtedy zaczyna się zastanawianie, czy dziecko potrzebuje więcej czasu, więcej ćwiczeń, czy może jego trudności są już czymś, czemu warto przyjrzeć się dokładniej. Nauka czytania nie przebiega u wszystkich jednakowo. Jedno dziecko szybko odkrywa zasadę łączenia głosek i po kilku tygodniach zaczyna czytać krótkie wyrazy, inne potrzebuje znacznie więcej powtórzeń, żeby poczuć się pewnie. Sam wolniejszy start nie musi więc oznaczać problemu, podobnie jak pojedyncze pomyłki, gubienie miejsca w tekście czy mylenie podobnych liter na początku nauki. Ważniejsze jest to, czy trudności utrzymują się mimo regularnej nauki i czy zaczynają wyraźnie utrudniać dziecku codzienne funkcjonowanie w szkole.

W swojej pracy zdecydowanie bardziej niż na jeden „niepokojący objaw” patrzę na cały obraz. Czasem dziecko czyta wolno, ale robi systematyczne postępy i rozumie tekst. Innym razem zna litery, dużo ćwiczy, a każde kolejne czytanie nadal wygląda tak, jakby zaczynało naukę niemal od początku. Właśnie dlatego warto obserwować kilka rzeczy jednocześnie.

1. Dziecko długo nie zapamiętuje związku między literą a głoską. Może rozpoznawać literę jednego dnia, a następnego znowu długo zastanawiać się, jaki dźwięk jej odpowiada. Nie chodzi o pojedyncze pomyłki, które na początku są czymś naturalnym, ale o sytuację, w której mimo wielu powtórzeń podstawowe skojarzenia nadal nie stają się automatyczne. Jeśli każde „m” trzeba na nowo rozszyfrowywać, trudno później skupić się na całym wyrazie.

2. Łączenie głosek lub sylab sprawia znacznie większą trudność niż ich rozpoznawanie osobno. Dziecko potrafi powiedzieć „k”, „o”, „t”, ale kiedy ma złożyć je w słowo „kot”, zaczyna zgadywać, powtarza dźwięki wiele razy albo traci początek, zanim dotrze do końca. Podobne trudności mogą pojawiać się przy dzieleniu słów na sylaby, wyszukiwaniu pierwszej głoski czy zabawach w rymy. To właśnie świadomość dźwiękowej budowy języka jest jednym z ważnych fundamentów nauki czytania.

3. Czytanie bardzo długo pozostaje mozolnym rozszyfrowywaniem każdej litery. Początkujący czytelnik oczywiście czyta wolno, ale z czasem część wyrazów zaczyna rozpoznawać coraz sprawniej. Jeżeli po wielu miesiącach regularnej nauki każde krótkie słowo nadal wymaga ogromnego wysiłku, dziecko zatrzymuje się niemal przy każdej literze i po kilku zdaniach jest wyraźnie zmęczone, warto przyjrzeć się temu bliżej.

4. Dziecko często zgaduje zamiast czytać. Widzi początek wyrazu i dopowiada resztę, korzysta z ilustracji albo wybiera słowo, które pasuje do sensu zdania, choć nie zgadza się z zapisem. „Kot siedzi na płocie” potrafi w ten sposób zamienić się w „kot siedzi na dachu”, bo obrazek akurat podsunął wygodniejszą podpowiedź. Zgadywanie jest często próbą poradzenia sobie z trudnością, a nie lenistwem czy nieuwagą.

5. W czytaniu pojawia się dużo opuszczeń, zamian i przestawień. Dziecko pomija końcówki, gubi krótkie wyrazy, zamienia podobnie brzmiące słowa, powtarza fragment zdania albo przeskakuje do kolejnego wiersza. W pierwszym okresie nauki takie błędy mogą pojawiać się u wielu dzieci, dlatego samo ich występowanie nie przesądza o trudnościach. Znaczenie ma przede wszystkim ich częstotliwość, trwałość i to, czy z czasem jest ich coraz mniej.

6. Tempo czytania wyraźnie nie poprawia się mimo ćwiczeń. Nie chodzi o wyścig na liczbę słów w minutę, bo szybkie czytanie bez rozumienia niewiele daje. Naturalnym elementem rozwoju jest jednak stopniowe zwiększanie płynności. Jeśli dziecko regularnie ćwiczy, a przez długi czas nadal czyta z ogromnym wysiłkiem, bardzo wolno i bez poczucia, że cokolwiek zaczyna przychodzić łatwiej, potrzebuje raczej dobrze dobranego wsparcia niż kolejnego „czytaj więcej”.

7. Cała energia idzie w odczytanie słów, więc znika rozumienie tekstu. Po przeczytaniu kilku zdań dziecko nie potrafi powiedzieć, o czym była historia, choć gdy ten sam fragment przeczyta mu dorosły, bez problemu odpowiada na pytania i świetnie rozumie treść. To bardzo ważna obserwacja. Czasem problem nie leży w rozumieniu języka, tylko w tym, że samo odkodowanie słów pochłania tak dużo uwagi, iż na sens tekstu zwyczajnie nie zostaje już miejsca.

8. Czytanie szybko wywołuje zmęczenie, napięcie albo unikanie. „Nie chce mi się”, „to jest głupie”, „boli mnie brzuch”, „mogę później?” nie zawsze oznacza zwykłą niechęć. Dzieci bardzo szybko orientują się, które zadania kosztują je znacznie więcej wysiłku niż rówieśników, a unikanie bywa sposobem ochrony przed kolejnym doświadczeniem porażki. Szczególnie warto zwrócić na to uwagę, jeśli dziecko lubi słuchać książek, interesuje się historiami i chętnie rozmawia o przeczytanych mu tekstach, a zdecydowanie nie chce czytać samodzielnie.

9. Umiejętności językowe dziecka są wyraźnie lepsze niż jego czytanie. Zdarza się, że dziecko ma bogate słownictwo, ciekawie opowiada, świetnie rozumie polecenia, ma mnóstwo wiedzy i pomysłów, a mimo to podczas czytania bardzo krótkiego tekstu sprawia wrażenie, jakby zadanie było dla niego wyjątkowo trudne. Taka różnica jest ważną wskazówką, bo przypomina nam, że trudność w czytaniu nie mówi nic o inteligencji dziecka ani o jego możliwościach w innych obszarach.

10. Trudności utrzymują się mimo systematycznej, dobrze dobranej nauki. To chyba sygnał najważniejszy. Każde dziecko ma prawo potrzebować więcej czasu, ale jeśli przez dłuższy okres regularnie pracuje, dostaje odpowiednie wsparcie, a postęp nadal jest bardzo niewielki, nie warto czekać w nieskończoność z myślą, że „w końcu samo zaskoczy”. Wczesne rozpoznanie przyczyny trudności pozwala pomóc wtedy, kiedy dziecko nie zdążyło jeszcze uwierzyć, że po prostu „nie umie czytać”.

Przy okazji warto rozprawić się z jednym bardzo trwałym przekonaniem. Odwracanie liter, takich jak „b” i „d”, samo w sobie nie jest wystarczającym sygnałem dysleksji. Na początku nauki wiele dzieci myli znaki o podobnym kształcie, ponieważ dopiero uczy się zwracać uwagę na ich kierunek i położenie. Znacznie ważniejszy jest cały sposób czytania, tempo rozwoju umiejętności oraz to, czy trudności utrzymują się mimo odpowiedniej nauki.

Jeśli kilka opisanych sygnałów pojawia się regularnie, dobrze zacząć od rozmowy z nauczycielem i porównania obserwacji z domu oraz szkoły. Pomocna może być również konsultacja z pedagogiem lub terapeutą pedagogicznym, a w razie potrzeby dokładniejsza diagnoza w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Nie po to, żeby jak najszybciej przykleić dziecku etykietę, ale żeby dowiedzieć się, co konkretnie sprawia mu trudność i jak można mu pomóc.

Najbardziej szkoda mi dzieci, które przez długi czas słyszą, że powinny „bardziej się postarać”, choć naprawdę starają się każdego dnia. Czytanie dla jednego dziecka może być czymś, co niemal samo zaczyna płynąć, a dla drugiego zadaniem wymagającym ogromnej koncentracji i wielu powtórzeń. Im wcześniej zauważymy tę różnicę, tym większa szansa, że książka nie stanie się symbolem porażki.

Bo w nauce czytania nie chodzi o to, kto pierwszy dotrze do końca strony. Chodzi o to, żeby każde dziecko dostało taką pomoc, jakiej potrzebuje, zanim zacznie myśleć, że trudność w czytaniu oznacza, że jest gorszym uczniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz