Mamo, mogę zabrać ten patyk?
– Ale po co ci on?
– Jeszcze nie wiem...
To jedna z tych odpowiedzi, które dorosłym wydają się kompletnie nielogiczne. Tymczasem dziecko doskonale wie, że ten patyk za chwilę może stać się wędką, różdżką, mieczem, laską wędrowca albo narzędziem do rysowania wielkiej mapy skarbów na piasku.
Coraz częściej szukamy zabawek edukacyjnych, specjalnych pomocy terapeutycznych i kreatywnych zestawów, które mają rozwijać wyobraźnię, motorykę czy koncentrację. W sklepach półki uginają się od produktów opisanych jako „sensoryczne”, „rozwojowe” czy „terapeutyczne”. Tymczasem jedne z najlepszych narzędzi do wspierania rozwoju dziecka leżą tuż pod naszymi nogami. Nie kosztują ani złotówki, a potrafią dać znacznie więcej niż niejedna kolorowa zabawka.
Piasek jest prawdziwym placem ćwiczeń dla małych dłoni. Przesypywanie, ugniatanie, robienie babek, kopanie tuneli czy rysowanie palcem to fantastyczny trening mięśni dłoni i palców. Dziecko wzmacnia chwyt, ćwiczy precyzję ruchów, koordynację obu rąk i przygotowuje się do późniejszego pisania. A wszystko odbywa się podczas zwykłej zabawy, bez poczucia, że właśnie wykonuje jakieś ćwiczenia.
Patyki są chyba najbardziej niedocenianą pomocą terapeutyczną świata. Można układać z nich litery, cyfry i figury geometryczne. Można tworzyć obrazki, budować domki dla owadów, wyznaczać ścieżki, mierzyć długość kałuży albo bawić się w odgadywanie kształtów. Każda z tych aktywności rozwija planowanie, wyobraźnię przestrzenną, kreatywność i sprawność rąk. A przy okazji dziecko uczy się, że jeden przedmiot może mieć nieskończenie wiele zastosowań.
Kamienie z kolei świetnie uczą porównywania, klasyfikowania i logicznego myślenia. Który jest większy? Który cięższy? Który ma bardziej chropowatą powierzchnię? Można układać je od najmniejszego do największego, tworzyć rytmy, budować wieże, a nawet wymyślać własne gry. Dziecko ćwiczy spostrzegawczość, koncentrację i cierpliwość, nawet nie zauważając, że właśnie zdobywa kolejne umiejętności.
Jako terapeuta pedagogiczny często widzę, jak wiele czasu poświęcamy na szukanie idealnych pomocy. Oczywiście, dobrze dobrane materiały mają swoje miejsce i potrafią bardzo wspierać rozwój. Ale równie często okazuje się, że największe zaangażowanie pojawia się wtedy, gdy dziecko dostaje garść kamieni, kawałek patyka i trochę piasku. Bo to ono decyduje, co z nich powstanie. Nie ma jednej instrukcji, jednego poprawnego rozwiązania ani gotowego efektu. Jest za to miejsce na eksperymentowanie, próby, błędy i własne pomysły.
To właśnie w takich chwilach rozwija się coś, czego nie kupimy w żadnym sklepie – samodzielność. Dziecko uczy się podejmowania decyzji, rozwiązywania problemów i szukania własnych sposobów działania. A przecież właśnie na tym najbardziej nam zależy.
Kiedy następnym razem usłyszysz: „Mogę zabrać ten kamień?”, zamiast od razu odpowiedzieć: „Po co?”, spróbuj zapytać: „A co chciałbyś z nim zrobić?”. Bardzo możliwe, że usłyszysz odpowiedź, na którą żaden dorosły by nie wpadł.
Bo najlepsze pomoce terapeutyczne nie zawsze mają metkę, instrukcję i kolorowe opakowanie. Czasem wystarczy spacer, trochę piasku, kilka patyków i garść kamieni, żeby wydarzyła się nauka, której nie da się zamknąć w pudełku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz